Newsletter
Zainspiruj się
Zarejestruj się już dziś za darmo, aby rozpocząć szczęśliwe i uważne życie.
Chronimy Twoje dane osobowe. Zobacz nasza politykę prywatności.

Urodziny!!!

przez Agata Dzierżawa
41 wyświetleń
Urodziny to kolaż z grafik z bloga.

W tym miesiącu świętujemy nasze pierwsze urodziny!

Tak więc minął właśnie rok, odkąd powstał nasz blog! Pierwsze urodziny „A Journey to Yourself”! Sto lat dla Nas!


W tym artykule znajdziesz krótkie podsumowanie pierwszego roku działalności bloga. 


W tym miejscu jak przystało na analityka finansowego powinnam zaprezentować Wam całą gamę cyferek i analiz z Google Analitycs, pochwalić się wynikami i nakarmić nimi własne ego.

Nie zrobię tego, bo tak samo jak ewoluuje mój blog tak samo sama ewoluuję. Nie potrzebuję więc się ekscytować numerami…

Dziękuję Wam Bardzo!

Zamiast tego chciałabym Wam wszystkim bardzo serdecznie podziękować, że od roku towarzyszcie mi dzielnie w tej niełatwej, ale bardzo ekscytującej podroży. Dziękuję za Waszą energię i zaufanie, którym mnie obdarzacie. Za wszystkie komentarze, maile, które do mnie przysyłacie, liki na FB i Instagramie. To naprawdę bardzo miłe i dodaje skrzydeł. Pokazuje, że ta cała praca ma sens i blog z taką tematyką jest potrzebny.

Czyta nas już prawie cały świat i to nie tylko kobiety.

Cieszy mnie to przeogromnie i daje nadzieje, że jest dla nas szansa. Pokazuje, że są ludzie, którym nie są obce losy naszego świata i rozumieją, że tylko dzięki pracy nad samym sobą jesteśmy w stanie coś z tym zrobić.

Dziękuję również Mai, że tak pięknie ilustruje moje opowieści i koduje moją i Waszą podświadomość swoim poczuciem estetyki. Każda jej praca jest zupełnie inna od poprzedniej i bardzo oryginalna. Wszystkie z nich inspirowane są moimi artykułami i powstają specjalnie dla naszego bloga. Imponuje mi swoją kreatywnością za każdym razem, gdy dostaje jej pracę. Stworzyła ich aż do teraz 52 sztuki i ciągle ma świeże pomysły! Uwierzycie?

 Trochę o mnie.

To był dość trudny rok dla mnie osobiście. Po pierwsze dlatego, że nie jest łatwo przestawić się z życia pod dowództwem ego, na życie pod przewodnictwem duszy. Dlaczego? Ego zawsze chce natychmiastowych rezultatów, gratyfikacji, wyników, działania, zabezpieczeń, zapewnień, akcji i oczywiście bezpieczeństwa. Zatem non stop bojkotuje życie w stylu duszy, czyli spokój, zaufanie, brak działań, bycie w tu i teraz, niemyślenie o przyszłości ani o przeszłości. Ciągle komentuje, sabotuje, czarnowidzi, tworzy swoje, najchętniej czarne scenariusze i buntuje. Trzeba się wiec sporo napracować, żeby po prostu być, chociaż wydaje się to takie proste. Pracować nad nicnierobieniem? No niestety tak.

Po drugie dlatego, że straciłam mamę, co jak się domyślacie wiązało się z całą gamą nowych dla mnie emocji związanych z okresem żałoby. Od poczucia niewyobrażalnej pustki, straty i samotności, po wręcz uczucie ulgi i wolności. To bolesne doświadczenie pozwoliło mi się zmierzyć ze swoja raną duszy – raną upokorzenia. 

Nauczyłam się również, że nie ma sensu przywiązywanie się do własnej wizji świata, bo w ciągu jednej chwili cały Twój świat może lec w gruzach i wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Nic nie jest na stałe. Tylko zmiany są pewne. 

Wyzwania minionego roku.

Musiałam się również zmierzyć ze swoim celem osobowości – akceptacją. Chociażby poprzez zaakceptowanie nowego stylu życia swojego ojca. Na szczęście ułatwił mi to mój tryb działania, czyli uważność. 

Jakbym miała jeszcze mało atrakcji to życie zafundowało nam jeszcze korona wirusa. Trudny czas izolacji i kwarantanny pozwoliła mi przetrwać moja postawa życiowa, czyli spirytualizm. Po prostu wiedziałam, że my ludzie potrzebujemy takiej chwili refleksji, a Wszechświat nam ja dał. A także mój typ osobowości, czyli INTP. Introwertycy nie czuli się więźniami swoich mieszkań w tym czasie. Wręcz przeciwnie, czuli ulgę, że nie muszą się za bardzo udzielać towarzysko i nie potrzebują wymówek. Rozkoszowali się więc własnym towarzystwem. Mogłam więc swobodnie pisać bloga, programować swoją podświadomość, medytować, uwalniać swoją kreatywność, czytać, sadzić rośliny i ćwiczyć w domowym zaciszu.

Zrozumiałam też, dlaczego ciągle nie nadążam na wyjazdach narciarskich za swoimi koleżankami, którymi rządzi centrum ruchowe. Po prostu ja ze swoim centrum intelektualno-emocjonalnym nie mam po prostu żadnej szansy. 

Dostałam również od Wszechświata w tyłek za swoją arogancję, czyli moją piętę Achillesa. Zwykle tak reaguje, żeby mnie trochę utemperować wiec już się do tego przyzwyczaiłam.  Uczy mnie w ten sposób pokory. Tak było i tym razem. 

Pozytywy minionego roku.

Odkryłam również kolejny ze swoich parapsychicznych zmysłów – jasnowidzenie. Dostarcza mi on niesamowitych wrażeń i bardzo ekscytuje. Dzięki niemu odkryłam zupełnie nowy wymiar rzeczywistości, który z przyjemnością eksploruję. 

Zrobiłam kurs Theta Healing i odkryłam, że kolejnym moim powołaniem jest pomaganie innym poprzez pracę z energią. Ćwiczę więc świadome kontrolowanie tego zmysłu, żeby uczynić z niego pożytek, uzdrowić siebie i wszystkich, którzy będą tego chcieli. Dzięki niemu rzuciłam również zupełnie picie alkoholu. Do tej pory piłam dość sporadycznie w minimalnych ilościach, ale jednak piłam alkohol. Teraz już w ogóle nie dotykam, bo szyszynka odpowiedzialna za jasnowidzenie jest bardzo wrażliwa na wszelkie toksyny.

Zrobiłam również bardzo duży postęp w przeprogramowaniu swojego ego i oczyszczaniu swojej podświadomości ze śmieci nagromadzonych tam w każdy możliwy sposób. Zrobiłam to między innymi dzięki hawajskiej metodzie Ho’oponopono, z której to metody zdobyłam certyfikat praktyka, ale również dzięki codziennym godzinnym medytacjom. Aktualnie uczę się Brain Wave Vibration. 

Dobrą formę fizyczną i umysłową pozwoliły mi również zachować lekcje pilatesu, bodyArtu oraz zajęcia tańca naturalnego. W najtrudniejszych momentach, w zwalczeniu stresu związanego ze śmiercią mamy pomogły mi również cotygodniowe masaże całego ciała. 

Podsumowanie

Uff to był naprawdę intensywny i interesujący rok. Dużo się nauczyłam i jestem pewna, że uzyskałam promocję do drugiej klasy. Pełna ekscytacji czekam na kolejny. Ciekawe co przyniesie mi tym razem. 

Oczywiście o wszystkim będziecie mogli przeczytać na moim blogu. Chociaż może nie wprost, jednak piszę o swojej własnej podroży w głąb siebie. Czytajcie więc między wierszami kochani.

Jeśli macie jakieś pytania lub potrzebujecie inspiracji w Waszym rozwoju duchowym czekam na Wasze maile. Chętnie podzielę się swoim doświadczeniem, wiedzą i intuicją.

Dziękuję za ten rok Wam i Wszechświatu! 


Jeśli czytacie bloga polubcie również nasz profil na:

Instagramie: https://www.instagram.com/ajourneytoyourself/

Facebooku: https://www.facebook.com/ajourneytoyourself/

0 komentarz
0

Pozostaw komentarz